piątek, 24 lutego 2017

po halnym

Wiatr siedzi czasem schowany za jakąś grzędą
i na grani dopiero wybucha niespodzianie piekielną muzyką.
Ukocha sobie jakąś dolinkę
i od przełęczy chwyta się w taniec,
spychając w dół z djabelskim chichotem.

J. Oppenheim

(archiwum 2015r.)